poniedziałek, 21 maja 2012

Wady bycia nocniczkowym ideałem

A w zasadzie wada jest jedna. Wadliwa jest matka.

Dziś rano Olcia punkt 7-a wołając:"SI,SI..." i pokazując na nocniczek zbiegała z łóżka ale że pieluszki sobie nie zdejmie, bo z łóżka zejdzie - to ma opanowane to niestety ja też musiałam się poderwać. I po spaniu. Dziecko oczywiście połowę siusiu zrobiło w pieluszkę, bo opornie wstawałam ale druga połowa już wylądowała w nocniczku.
Ponieważ z refleksem też u mnie słabo rano, Olinka sama biła sobie brawo.

A z nocniczkiem to na dziś nie był koniec. Grubsza sprawa też znalazła ujście do nocniczka.
Pytana przez nas: Kto zrobił siusiu do nocniczka? klepie sie po brzuszku i szerzy swoje piękne zęby!

Generalnie Olcia jest WIELKA! A ma dopiero 14- cy.


poniedziałek, 14 maja 2012

Cisy dwa

M. kupił dwa cisy, jednego małego drugiego dużego. Postanowili pójść z Pawełkiem przed blok i je posadzić ale przedtem rozmawiamy:
- Dwa ciski, jeden mały drugi duży to jak się będą nazywały?
- Nie wiem.
- Może duży to Pawełek a mały Ola.
- Dobrze, duży Paweł mały Ola.
I poszli zasadzić.
Wracają po dobrej chwili.
- Posadziliśmy
- I co?
- Rosną ale nie nazywają się Ola i Paweł.
- A dlaczego?
- Bo gdyby jeden zdechł ( czytaj usechł, nie przyjął) to to temu drugiemu byłoby przykro. ( rozumiem, że dziecku nie ciskowi!)
- A jak się nazywają?
- No MAŁY I DUŻY!



Ps. Ciski się przyjęły.

Serce na rowerze

Dziś Pawełek jeździł pierwszy raz z Jędrkiem na rowerze. Jędrek już doskonale opanował dwa kołka, Pawciu dopiero zaczyna.  Problem oczywiście ten sam, co w tamtym roku, czyli wsiadanie.
Jędrek Pawła uczył. tłumaczył, pedały pomagał właściwe układać, aż w końcu słyszymy jak mówi do Pawła:
- Paweł, no włóż w to trochę sera!

środa, 9 maja 2012

Sukcesy nocnikowe i inne

Pierwszy sukces nocnikowy Ola odniosła w minionym tygodniu a mianowicie po tym jak już posiedziała na nocniczku udało jej się nasiusiać na podłogę....
Ale dziś !
Dziś było święto.  Olcia po popołudniowej drzemce obudziła się z suchą pieluszką i postanowiłam ten fakt wykorzystać.  Posiedziała chwilę na nocniczku. Ja i zajączek mówiliśmy :"siu, siu..." i stało się .
Sukces jest! Będziemy trenować i mam nadzieję, że wrzesień powitamy bezpieluchowo.

A ten inny sukces Olinaka to nie sukces jest a raczej okazanie charakteru. Albo wykorzystanie nauk wielkiego Brata Wojownika. Jakiś chłopczyk, dziś w piaskownicy najpierw, podstępnie, bawił się z Olą a potem próbował jej ukraść łopatkę. Olcia naiwna nie jest  i zamiast dać mu łopatkę - dała mu łopatką kilka razy..... Po czym to nie wiem, bo była z ciocią Elą ale zuch dziewczyna. Nie da sobie w kaszę dmuchać.


Jest i sukces Pawełka - DOSTAŁ SIĘ DO SZKOŁY! W poniedziałek byliśmy na rozmowie z Księdzem Dyrektorem i od września Pawciu będzie nosił mundurek Szkół Salezjańskich.
Dumni jesteśmy bardzo. Zwłaszcza Dziadek.




piątek, 4 maja 2012

To się wyjaśniło

..... skąd u Olinka przez cały długi weekend gorączka, brak apetytu i nocne płacze.
Wyrosły Olince trzy czwórki a czwarta jest w drodze.

Biedne to moje dziecko a ja z nim, bo ja też po nocach nie śpię. 



Czyli mamy 9 zębów a 10 w drodze. Nie wspomnę już o tym, że ulubioną zabawą Oli jest gryzie mnie w stopy..........

wtorek, 1 maja 2012

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć....

pomysłowości własnych dzieci i tego jak szybko się one rozwijają.
Dziś Maciek położył Olę rano spać, włączył czujkę i generalnie luz.
Nagle słyszę jakieś dziwne odgłosy z przedpokoju. Idę i co widzę?
- Olina, który wesoło raczkuje do nas!

Może i nie byłby to szok  gdyby nie to, że spała na dużym łóżku i po prostu z niego zeszła.
Ma opracowane schodzenie z każdego łóżka, wchodzenie zaś udaje się na te niższe.

Postępy Ola robi niesamowite. Od 21-ego kwietnia ćwiczy samodzielne chodzenie.
I każdego dnia idzie jej lepiej. Świetnie pomaga wyciągnięty język. Naprawdę wygodniej się wtedy chodzi.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Mądralinka

Ola założyła sobie na szyję dzwoneczek  na od Wielkanocowego Zajączka. Dumnie na czerwonej tasiemce wisi ten dzwoneczek i pobrzękuje.

- A ty co jesteś owieczka?- pytam
- Meee, meee- odpowiada moje dziecko.

A potem ją przepytałam, ze zwierzaków i ona naprawdę wie jak robi kotek, piesek, kurka i lew.
Jak wiadomo lew jest najważniejszym zwierzęciem dla mojego dziecka. W każdej książeczce, wszędzie jak widzi lwa to mówi:
-"Lew, lew..."

W sobotę, po Pawełkowym egzaminie, pojechaliśmy do zoo w Płocku i jaki mieliśmy ubaw gdy wyskakiwała z wózka i wołała "Lew, lew!" 

Lwy tym razem wyjątkowo się spisały, bo lew siedział blisko na skalnej półce, ziewał, chodził a lwice jak na zawołanie się pobiły.
Ola wcale się nie bała i bardzo jej się podobało a i Pawełek przezwyciężył swój strach przed ....pawiami.